Szanowny panie Prezydencie,
Fundacja Polski Instytut Cyberpsychologii, Cyberpsychopatologii i Cyberpsychotraumatologii protestuje przeciwko wejściu w życie wyżej wymienionej ustawy i jednocześnie uprzejmie prosi szanownego pana Prezydenta najjaśniejszej Rzeczpospolitej Polskiej o jej niepodpisanie. Lobby związane z pewnymi środowiskami psychologicznymi pod płaszczykiem dbania o dobrostan osób, które korzystają z pomocy psychologicznej wprowadza zapisy, które mogą prowadzić do nadużyć, a także ograniczenie podaży dostępu do pomocy psychologicznej w momencie, kiedy są jej znaczące niedobory. Postaramy się zwrócić pańską uwagę na pewne elementy tej ustawy, które naszym zdaniem wymagają poprawy.
Wyżej wymieniona ustawa nie tyle dba o to, aby zapewnić jakość kształcenia psychologów i wykonywanych przez nich usług, ale ciągłość finansową obecnych psychologów, utrudniając wejście do zawodu młodym ludziom z poza większych obszarów miejskich, a także osób słabiej sytuowanych finansowo. Wprowadza całe procedury wymagające „wkupienia się” do zawodu.
Ponad to ustawa wprowadza konieczność niewymaganej wcześniej prawnie dokumentacji psychologicznej. Do tej pory psychologów obowiązywała tajemnica zawodowa nawet w zakresie KTO z tej pomocy korzystał. Jeżeli korzystał z niej komercyjnie, to oczywiście taka informacja była w postaci transakcji finansowej i rachunku czy faktury za nią, jednakże w przypadku pomocy udzielanej za pośrednictwem organizacji pozarządowych – taka dokumentacja mogła nie być prowadzona – umożliwiając anonimowe udzielenie osobie potrzebującej pomocy. Wiele osób, zwłaszcza paranoików, potrzebuje, aby nie pozostawić po sobie żadnego śladu. Mają obawy, że na przykład nie będą mogli już wykonywać swojej pracy „jak to wyjdzie”, mają obawy, że zostaną napiętnowani społecznie w swoim środowisku lokalnym. Takie osoby po prostu zupełnie zrezygnują z udania się po pomoc, albo będą musiały poszukać sposobów nie do końca legalnych.
Kolejnym problemem, jaki widzimy jest regionalizacja rejestru psychologów. W przypadku osób, które świadczą swoje usługi z wykorzystaniem zdalnych form udzielania pomocy, które bardzo często nie mają nawet meldunku w miejscu gdzie przebywają, a często nawet są za granicą – taki podział nie ma racji bytu. Poza tym prowadzenie 16 niezależnych rejestrów, to 16 infrastruktur informatycznych, oraz 16 grup ludzi, którym trzeba będzie za to zapłacić. Jeżeli już rejestr taki powstać musi, a w jego zasadność, choć niekoniecznie w opisanej formie wierzymy, to zalecamy, aby powstał jeden, do którego można się dopisywać niezależnie od miejsca pobytu, jeżeli chce się zapewnić, że posiada się kwalifikacje, aby udzielić pomocy w języku Polskim. Dzięki temu nie będzie problemu do którego rejestru się dopisać, jeżeli ma się meldunek stały w miejscu A, meldunek czasowy w miejscu B, działa się dla podmiotu z siedzibą w miejscu C, a udziela się usług Polakom z całego świata. Kolejną sytuacją, jaką zauważamy jest problem, że ów rejestr zupełnie nie bierze pod uwagę sytuacji, że osoba – psycholog chce świadczyć usługi na terenie RP wyłącznie cudzoziemcom, których obecnie w naszym kraju jest wielu. Takie osoby są spychane na margines – nie będą mogły świadczyć takich usług, nawet jeśli są odpowiednio wykwalifikowane, ponieważ nie znają specjalistycznego języka polskiego. A wsparcie takich osób było bardzo potrzebne w kryzysach migracyjnych, kiedy to znajomość języka i kultury np. arabskiej czy ukraińskiej okazywała się bardziej potrzebna, niż biegła znajomość polskiego. Przy nowej sytuacji prawnej takie osoby nie będą już mogły otworzyć gabinetu, aby świadczyć usługi osobom, które uciekły ze swojego miejsca pobytu. W ich przypadku pomoc psychologiczna, czy nawet psychotraumatologiczna jest koniecznością.
Z uwagi na konflikt interesów (bo istnieje ryzyko, że rady zaczną robić kolejne ograniczenia, aby zmniejszyć dostępność do zawodu) bardziej zasadne by było, aby rejestr był prowadzony przez właściwe ministerstwo, a wpisów dokonywać by mogły osoby prywatne -siebie, osoby prawne – swoich pracowników i wolontariuszy lub uczelnie dla swoich absolwentów. Nadzór ministerstwa pozwoli na faktyczne wprowadzenie ustawy w życie. Wszyscy wiemy, że podobna ustawa o zawodzie psychologa istniała wcześniej i była martwa, ponieważ izby, o której wspominała nikt nigdy nie powołał, więc z prawnego punktu widzenia w Polsce nikt psychologiem nie był.
Uzależnienie wpisu do rejestru od tego, czy uczelnia, którą ukończył psycholog ma aktualną ocenę PKA stanowi dysproporcję pomiędzy uczelniami zagranicznymi, które są dopuszczalne, a o których jakości kształcenia nie wiemy zupełnie nic. Powinno nam zależeć na tym, aby dopóki ilość psychologów nie będzie wystarczająca – by jak najwięcej nowych kierunków się otwierało. Nie chcemy dopuścić do podobnego jak wśród lekarzy sztucznego systemowego zaniżania ilości już na etapie kształcenia – jak to ma miejsce w przypadku kierunku lekarskiego. Istnieje ryzyko, że w przyszłości ocena PKA może być wykorzystywana do tego, aby manipulować liczbą potencjalnych przyszłych psychologów. Osobiście uważamy, że absolwenci Warsovii czy WSB-NLU (posiadający obecnie negatywne oceny PKA) są lepiej przygotowani do udzielania pomocy Polakom niż absolwenci mało znanej uczelni na Litwie czy Węgrzech. Nie mówiąc o tym, że nie zweryfikujemy, czy jakiś student nawet UJ czy UW nie oszukiwał na egzaminach, czy nie kupił dyplomu – wszędzie to się może zdarzyć. Wszędzie mogą być osoby, które się jakoś „prześlizgną” i takie, które są ambitne. Obawy o wyrównanie poziomu można rozwiać chociażby wprowadzeniem odpowiednich szkoleń uzupełniających, chociażby przygotowywanych przez odpowiednie gremia specjalistów, a dostępne na przykład zdalnie dla wszystkich psychologów. Jest to dodatkowy koszt dla Państwa, ale jednocześnie poprawiający dobrobyt wszystkich obywateli. W przypadku kiedy mamy tak wysoką ilość śmierci samobójczych i takie przepełnienie oddziałów psychiatrycznych nie możemy sobie pozwolić na jakiekolwiek ograniczenia w dostępności przynajmniej do czasu, kiedy kryzys zdrowia psychicznego w naszym kraju nie zostanie zażegnany.
Kolejną praktyką, która tylko wygląda dobrze na papierze, jest wprowadzenie opiekuna. Słowo „opiekun” świadczy, jakoby osoba przygotowana do zawodu nie była jeszcze w mocy pracować samodzielnie. Nie ma tu nadzoru, jak w przypadku „superwizora”, tyko słowo „opiekun”, które występuje chociażby w przypadku opieką nad dzieckiem, osobą starszą itd. Jest to umniejszające młodym specjalistom, którzy często dzięki dużej ilości godzin praktyk na profilach praktycznych, lub długoletniemu doświadczeniu w wolontariacie są w pełni gotowi do wykonywania zawodu. Zamiast tego, można by było wprowadzić „konsultanta” lub „superwizora” – aby osoba mogła się kogoś poradzić w sytuacjach wątpliwych. Istnieje ryzyko powstania handlu ową „opieką”, czyli znowu wykluczeniem osób pochodzących ze środowisk, które pomocy najbardziej potrzebują – a więc są najbardziej biegli w panujących tam realiach. Zwłaszcza, że osoba nie może sobie sama takiego opiekuna znaleźć (co mogłoby być na przykład naturalną konsekwencją praktyki zawodowej na uczelni, czy wolontariatu w NGO), tylko ma być wskazany przez radę regionalną. I znowu dochodzimy, co w sytuacji, gdy ustalenie tego regionu dla takiej osoby oczywiste nie jest? Nie mówiąc, że istnieje pokusa, aby takie osoby z regionu, w celu ograniczenia konkurencji na danym terenie utrudniały młodym wejście do zawodu, chociażby zniechęcając ich, czy stosując mobbing. Może też na przykład wymusić wyjazdy w konkretne miejsca, czy wykonywania konkretnych prac na jego rzecz grożąc wydaniem negatywnej opinii końcowej. O tym, jak to uderzy w adeptów psychologii wykluczonych transportowo, z mniejszych miast i wsi, czy niepełnosprawnych nie wspomnimy.
Próbowaliśmy podziałać, aby wyodrębnić cyberpsychologię z psychologii poprzez wprowadzenie jej do PKD, jednak nasz wniosek został odrzucony (wniosek wraz z odpowiedzią przesyłamy w załączniku do niniejszego pisma), ale się to nie udało, więc wychodzi na to, że naszą specyficzną sytuację również obejmie ta ustawa, jawnie nas krzywdząc. Sytuację, kiedy naszym miejscem działania jest cyberprzestrzeń, a musimy być biegli zarówno w zakresie psychologii jak i technologii informacyjnych (zwłaszcza cyberbezpieczeństwa). Fakt, że prowadzimy w tym zakresie własny rejestr nic tu nie zmienia, bo ktoś będzie mógł podważać nasze kompetencje, bo skończyliśmy nie tą uczelnię, lub nie zapłaciliśmy odpowiedniemu „opiekunowi”.
Podsumowując ustawa, o której mowa działa w kierunku „zabetonowania” osób, które będą działały w wyznaczonych izbach (o ile takie tym razem się w ogóle powołają), nie zaś dla poprawy warunków udzielanej pomocy psychologicznej. Generują niepotrzebne koszty zarówno dla państwa Polskiego jak i dla młodych psychologów.
Szanowny Panie Prezydencie – teraz wszystko jest w Pańskich rękach. Wierzymy w Pana mądrość i prosimy, by to zatrzymać.
Do:
Prezydent RP ([email protected])
PS aktualna sytuacja: https://www.sejm.gov.pl/sejm10.nsf/PrzebiegProc.xsp?nr=1344
2 komentarze
Proponowana przez lewicę ustawa jest skandalicznie niesprawiedliwa i krzywdząca dla młodych ludzi.
Pozostaje się zgodzić